EXPEDITION DIARY
patronat
| 02 - 04.06 JEZIORO TITICACA |
|
DZIEN 138 – 140
COROICO – COPACABANA (Jezioro Titicaca)
Opuszczamy Coroico, ten "raj na ziemi" z soczysta zielenia, paprociami drzewiastymi, mandarynkami na drzewach, ciepelkiem i sloncem. Pniemy sie nowa droga prowadzaca do La Paz. Nie bylo latwo i ta droge zbudowac. W wiekszosci sa to same wiadukty nad dolinami albo poprostu wiadukty zamocowane na zboczu gory. I tutaj maja co chwila problemy z osuwiskami, widac to po jezdni gdzie nie ma asfaltu bo zostal zniszczony przez osuwisko. Powoli znika nam z oczu sloneczko i wjezdzamy w chmury, robi sie chlodniej, ale na szczescie nie pada. Blisko przeleczy La Cumbre wyjezdzamy z chmur i tam pobijamy nasz kolejny rekrd wysokosci wjazdu na 150cc. Sama przlecz ma 4670m npm a my wjezdzamy troszke wyzej, wiec podnosimy nasza poprzeczke na wysokosc 4700m npm. Nasze silniczki pyrkaly i pyrkaly ale nas niosly i niosly :)
Do centrum La Paz wjezdzamy w godzinach szczytu. Nie jest latwo nam jechac tamtedy, ale nie ma innej drogi. Drogi sa strome a korki i przeciskanie takie jak w mrowisku. Na szczescie i tu swieci slonce i jest cieplo. Po raz kolejny przjzezdzamy przez bramki poboru oplat nie placac. Wychodzi na to, ze jak sie jedzie w Boliwi droga szutrowa, ktora jest nominowana do remontu lub polozenia asfaltu to kasuja kazdego, nie zdziwil bym sie jak i rowerzyste (aby bylo za co takowe prace przeprowadzic). Przejezdzajac przez centrum podziwiamy przykryty lodowcem szczyt gory Iloa dumnie spogladajacy na miasto. Drapiemy sie znowu na altiplano i tak dojezdzamy do jeziora Titicaca. Tam znajdujmy przytulna plaze nad ktora cumuja swoje lodki rybacy. Pytamy sie miejscowych o mozliwosc rozbicia sie nad jeziorem i tam zostajemy na noc.
Jezioro Titicaca znajduje się na wysokości 3812 m n.p.m., a jego przeciętna głębokość wynosi od 140 do 180 m (maksymalna 281). Ma 190 km długości i 80 km w najszerszym miejscu. Powierzchnia jeziora wynosi 8372 km². Jest to najwyżej położone jezioro żeglowne dla dużych statków i zarazem największe jezioro wysokogórskie na Ziemi. Jezioro to było w przeszłości większe na co wskazują ślady dawnej linii brzegowej. Titicaca jest pozostałością dawnego, śródlądowego morza nazwanego Lago Balivian, które pokrywało niegdyś całe Altiplano. Nazwa jeziora pochodzi z indiańskiego języka keczua. W wolnym tłumaczeniu oznacza pumę polującą na królika.
Nastpnego dnia ruszamy do przepraw promowej. Promy to duze barki pozbijane z desek, ktore napedzaja zwykle zaburtowe siniki o mocy ok 50KM. Negocjujmy cene, wiedzac wczesniej ile kosztuje oplata za samochd. Po wjezdzie na barke szyper probuje ta cene podniesc o kolejne 5 boliwianow a do tego mowi, ze nie maja drobnych. Nie nasza sprawa zabieramy kase i plyniemy dalej, nie nasz biznes aby byly drobne. Po chwili znajduja sie drobne i przynasza nam sume do 100. Najpierw przeliczamy ile nam wydaja i dopiero jak sie zgadza dajemy 100 boliwianow.
Dalsza droga nad jeziorem jest bardzo malownicza. Stajemy w wielu miejscach i podziwiamy panorame jeziora z gory. W Copacabanie, pieknie polozoej posrod wzgorz miejscowosci nad jeziorem jestesmy przed poludniem. Znajdujemy tani nocleg w hostelu, w takim w ktorym mozemy zaparkowac nasze motory. Idziemy na spacer i market (rynek/targ) cos zjesc. Wiemy, ze w jeziorze Titicaca chodowane sa ponoc jedne z najwiekszych pstragow swiata. Za obiad jednidaniowy z pstragiem placimy ok 2,5 $US. Wielkosc naszych ryb nie jest powalajaca, ale zjadamy je ze smakiem, sa naprawde pyszne :) Nie jest to jednak gatunek naturalny dla jeziora a zostal on sprowadzony z Kanady. Obchodzimy turoperatorow, ktorzy oferuja wycieczki na Wyse Slonca, ale kazdy krzyczy sobie za ta przyjemnosc 35 boliwianow (1$US – 7 boliwianow). Wracamy wiec do hostelu gdzie, za ten sam bilet tego sameo przewoznika placimy 30 boliwiaow od glowy. Korzystajac z dnia wsiadamy na jeden motor i jedziemy sobie wzdluz wybrzeza jezora do jednej z miejscowosc gdzie podziwiamy zachod slonca z widokiem na Wyspe Slonca.
Według prastarej andyjskiej legendy w sercu Altiplano, w baśniowej scenerii Wyspy Słońca na jeziorze Titicaca przyszedł na świat Wirakocza - stwórca świata, tutaj narodził się pierwszy Inka Manko Kapak oraz jego siostra (i zarazem żona) Mama Ocllo - protoplaści inkaskiej dynastii. Manko Kapak jako Syn Słońca przybył na ziemię z misją cywilizacyjną. Z Wyspy Słońca wyruszył w długą wędrówkę, która uwieńczona została założeniem stolicy Imperium Słońca, inkaskiego "pępka świata" - Cuzco. Altiplano jest również kolebką Tiwanaku, jednej z najpotężniejszych na kontynencie południowoamerykańskim cywilizacji prekolumbijskich.
Wczesnie rano pedzimy na nasza lodz. Wszystkie lodzie sa straszne powolne, ale plyna i cieszmy sie z tego. Na samej wyspie decydujemy sie na przewodnika, ktory za niewielka oplate pzeprowadza nas przez polnocna czesc wyspy. Dowiadujemy sie od niego ze poiemiedzy trzema wyspami na N Wyspy Slonca jest zatopione miasto Inkow, ktore badal Jacques Cousteau i tam znalazl zloty medalion, ktory teraz mozna zobaczyc w muzeum w La Paz. Mniej wartosciowe objekty ogladamy w malutkim muzeum. Ciekawostka dla nas jest to, ze to nie Inkowie zbudwali tu rozne budowle i swiatynie a lud Tiwanaku, lud ktory jest starszy od Inkow a zostal podbity i jedo tereny zagarniete do imperium Inkow.
Wyspa emanuje jakas energia i spokojem zarazem. Widoki wokol to blekit wody, lodowe olbrzymy gorskie Koldyliery Real, male domki mieszkajacych tu Indian ... Mamy ochote zostac na dluzej... ale czas nas goni, bo za chwilke odplywa nasza lodz. Zalujemy, ze nie zaplanowalismy noclegu na wyspie...
Nastpnie nasza ludz zabiera nas na poludnie wyspy, ale niestety czasu bylo bardzo malo ... Wyspa bardzo ciekawa, ale nie na jeden dzien. Zdecydowanie warto poplynac, ale zostac conajmniej dwa dni.
Nastepnego dnia opuszcamy hostel po 12. Z samego rana padal deszcz i niechcialo nam sie za szybko ruszac. Przed nami mamy tylko okolo 200 km skok do Puno, miejscowosci polozonej juz w Peru i slynacej z plywajacych wysp UROS.
|














